Cyfrowa transformacja w produkcji etykiet coraz częściej decyduje o tempie rozwoju drukarni.
Dobrym przykładem jest lubelska firma Printma, która po instalacji maszyny Durst Tau 340 RSCE znacząco zwiększyła wydajność produkcji, obniżyła koszty wytwarzania i skróciła czas realizacji zleceń. Jak podkreśla właściciel firmy Patrycjusz Mamczarz, inwestycja w nową technologię okazała się nie tylko krokiem w stronę większej efektywności, lecz także początkiem nowego etapu w rozwoju przedsiębiorstwa.
Historia firmy Printma jest naturalną kontynuacją wieloletnich doświadczeń rodzinnych w branży poligraficznej. Rodzina Mamczarzów działa w poligrafii od lat 90., początkowo w obszarze druku offsetowego, a następnie w produkcji etykiet w technologii wąskiej wstęgi UV. Patrycjusz Mamczarz od wielu lat uważnie obserwował rozwój druku cyfrowego i jego rosnące znaczenie w produkcji etykiet. Zmieniające się potrzeby rynku – coraz krótsze serie, większa różnorodność projektów oraz presja na szybkie terminy realizacji – sprawiały, że technologia cyfrowa zaczynała odgrywać coraz ważniejszą rolę w działalności drukarń. Printma powstała w 2021 r. jako niezależny projekt biznesowy, od początku skoncentrowany na wysokiej jakości druku oraz elastyczności produkcji. Wraz z rozwojem firmy rosła jednak liczba zleceń wymagających szybkiej realizacji i większej wydajności produkcyjnej. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że zaczynam dochodzić do granic możliwości technologii, którą dysponowałem – wspomina Patrycjusz Mamczarz. – Klienci oczekiwali coraz krótszych terminów realizacji i większej elastyczności produkcji. Wiedziałem, że jeżeli chcę dalej rozwijać firmę, muszę znaleźć rozwiązanie, które pozwoli nam pracować szybciej i bardziej efektywnie, bez kompromisów w zakresie jakości.
Jakość, którą widać od razu
Proces wyboru nowej technologii był poprzedzony szczegółową analizą dostępnych na rynku rozwiązań. Właściciel Printmy porównywał maszyny różnych producentów, analizował próbki druku oraz odwiedzał zakłady produkcyjne pracujące w różnych technologiach. Kluczowym momentem w procesie decyzyjnym okazała się wizyta w siedzibie firmy Durst w Brixen we Włoszech, gdzie możliwe było przeprowadzenie testów produkcyjnych i bezpośrednie porównanie jakości druku. Durst miał jakość, którą po prostu widać od razu – mówi Patrycjusz Mamczarz. – Różnice były bardzo wyraźne już na etapie próbek. Podczas testów w Brixen teoria idealnie zgadzała się z praktyką. To był moment, w którym wiedziałem, że to jest technologia, której szukam i która najlepiej odpowiada potrzebom naszej drukarni. Istotną rolę w procesie inwestycyjnym odegrała także współpraca z firmą LFP Industrial
Solutions, która odpowiada za wdrożenie technologii w Polsce.
Dostałem komplet informacji bardzo szybko i w bardzo konkretny sposób – podkreśla właściciel Printmy. – Nie były to marketingowe prezentacje, tylko dane i doświadczenie technologiczne. Dzięki temu mogłem spokojnie przeanalizować wszystkie aspekty inwestycji i podjąć świadomą decyzję.
Czterokrotny wzrost produkcji
Maszyna Durst Tau 340 RSCE została zainstalowana w drukarni Printma w czerwcu ubiegłego roku. Efekty inwestycji bardzo szybko okazały się widoczne zarówno w wydajności produkcji, jak i w ekonomice działania przedsiębiorstwa. Najbardziej spektakularnym rezultatem było znaczące obniżenie kosztów produkcji etykiet. Koszt produkcji tej samej etykiety spadł o ok. 60% – mówi Patrycjusz Mamczarz. – To nie jest marketingowa deklaracja, ale wynik dokładnych wyliczeń opartych na konkretnych zleceniach i rzeczywistych kosztach produkcji. Równie wyraźny okazał się wzrost wolumenów produkcyjnych: Od momentu instalacji Dursta wydrukowaliśmy cztery razy tyle, ile wcześniej przez pięć lat pracy na poprzedniej maszynie. Zmieniła się nie tylko wydajność, ale również tempo funkcjonowania całej firmy. Nowa technologia pozwoliła także znacząco skrócić czas realizacji zleceń, co w produkcji etykiet ma ogromne znaczenie dla klientów. Klient, który w wielu drukarniach musi czekać kilkanaście dni, u nas często może odebrać etykiety już następnego dnia. To zupełnie zmienia sposób współpracy i daje nam bardzo dużą przewagę konkurencyjną – dodaje Patrycjusz Mamczarz, podkreślając, że równie ważna jak wydajność okazała się stabilność pracy maszyny. – Najważniejsze jest to, że dziś po prostu śpię spokojnie. Produkcja jest przewidywalna, stabilna i bezpieczna. A dla przedsiębiorcy to ogromna wartość, bo pozwala planować rozwój firmy z większą pewnością. Inwestycja w nową technologię stworzyła także solidny fundament dla dalszego rozwoju przedsiębiorstwa. Nowa siedziba oraz nowoczesna hala produkcyjna zapewniają przestrzeń dla kolejnych inwestycji technologicznych.
Durst nie tylko przyspieszył naszą produkcję. On zmienił sposób, w jaki funkcjonuje cała firma. To zupełnie nowy etap w historii Printmy i jednocześnie punkt wyjścia do kolejnych inwestycji – podsumowuje Patrycjusz Mamczarz.
Opracowanie: AN