Możliwości wzrostu dla fleksografii
14 Jul 2022 10:53

Sorry, this entry is only available in Polish. For the sake of viewer convenience, the content is shown below in the alternative language. You may click the link to switch the active language.

Wrześniowe targi Labelexpo Americas ponownie zapowiadają się jako interesująca konfrontacja pomiędzy fleksografią i drukiem cyfrowym. Rynek flekso kontynuuje rozwój, odpowiadając na tendencje i notując regularny wzrost.

Andy Thomas-Emans, dyrektor Tarsus Label Group (organizatora targów Labelexpo) napisał w artykule zamieszczonym w sieci przed targami Labelexpo Europe (które ostatecznie zostały przełożone na wrzesień 2023 – red.): Kiedy pierwsze maszyny cyfrowe wąskowstęgowe pokazały się na rynku pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, druk cyfrowy nie był postrzegany jako zagrożenie dla flekso, ale raczej jako technologia komplementarna, odpowiednia zwłaszcza dla produkcji małych nakładów. Taka produkcja była wówczas dość skomplikowana, ponieważ zmiana pracy na 8-kolorowej maszynie flekso mogła z powodzeniem zająć większość poranka. 

Do roku 2022 nastąpił szybki postęp – i oto krajobraz radykalnie się zmienił. Maszyny cyfrowe wygrywają pod względem szybkości i szerokości druku, mogą też rywalizować z flekso, jeśli chodzi o rozdzielczość i gamę kolorów.

We wspomnianym artykule wypowiadali się także dostawcy, m.in. Martin Leitner z firmy Durst: Druk cyfrowy nie musi już zazdrościć fleksografii jakości – nasza jakość druku inkjetowego UV jest tak samo dobra, jeśli nie lepsza niż ta uzyskiwana we flekso. Filip Weymans z firmy Xeikon dodał: Zbliżamy się do druku fleksograficznego także pod względem produktywności. Czy flekso przeżyło już swój czas? Martin Leitner uspokaja: Nie mówię, że inkjet UV może całkowicie zastąpić fleksografię. Każda technologia ma swoje miejsce i swoje zalety. Jednakże dokonujemy olbrzymiego postępu.

Przyszłość dla flekso

Na razie fleksografia zachowuje znaczny potencjał wzrostu, co podkreślają analitycy instytutu Smithers w swoim ostatnim raporcie „Przyszłość druku fleksograficznego do roku 2027”.

Popyt na opakowania i etykiety rośnie, a flekso stanowi rentowną alternatywę dla wklęsłodruku i offsetu na tych rynkach. Z 36,8-procentowym udziałem w ogólnym wolumenie w 2022 r., druk na tekturze falistej jest głównym segmentem rynku dla flekso – i wydaje się, że takim pozostanie. Segment opakowań giętkich zyskuje jednak coraz bardziej na znaczeniu: według przewidywań odnotuje on największy wzrost. 

Wzrost jest także oczekiwany w ciągu 5 najbliższych lat w segmencie chusteczek papierowych drukowanych techniką fleksografii – to przede wszystkim konsekwencja obostrzeń antycovidowych. Druk naczyń tekturowych (jak np. talerze) także oferuje nowe możliwości w związku z dyrektywą zakazującą stosowania plastiku do jednorazowego użytku. W tym samym czasie znika inna część rynku: wobec zmniejszenia nakładów gazet fleksografia coraz rzadziej jest stosowana w tej dziedzinie.

Analitycy Smithers konkludują, że światowy popyt na druki fleksograficzne przekroczy w 2022 r. wartość 157 mld euro, co odpowiada produkcji 6,8 bln stron A4. Biorąc pod uwagę roczny przyrost o 1,9 proc., popyt ten powinien osiągnąć wartość ponad 172 mld 

euro w roku 2027. Wynika z tego, że wzrost ten jest jeszcze wyższy niż wcześniejsze przewidywania instytutu Smithers: w poprzednim wydaniu raportu (2020) oceniano roczny przyrost na 1,6 proc.

Wzrost wolumenu druku zapowiada się na jeszcze wyższy, z przyrostem na poziomie rocznym 2,5 proc., co odpowiada 7,68 bln A4 w 2027 roku.

Postęp w druku atramentowym

Dobrze jest porównać te dane z cyframi z podobnego badania, opublikowanego w ubiegłym roku przez instytut Smithers i dotyczącego przyszłości „druku cyfrowego dla opakowań i etykiet”. Całkowita wartość rynku w roku 2021 została tam oszacowana na 

19,3 mld euro, po wzroście wolumenu nie mniej niż o 20,8 proc. w związku z sytuacją sanitarną na świecie w wyniku epidemii koronawirusa. Wobec postępu technologii atramentowej szacuje się, że udział druku cyfrowego w rynku etykiet i opakowań wzrośnie z 4,4 proc. w 2020 (około 16,9 mld euro) do 7,2 proc. w 2026 roku (32, 8 mld euro).

Większość wartości komercyjnej w 2021 r. została wygenerowana przez cyfrową produkcję etykiet: blisko 10,8 mld euro. Analitycy Smithersa oczekują także szybkiego wzrostu segmentu tektury falistej (ok. 5,3 mld euro w 2021), a także tektury na pudełka składane (2,1 mld euro): W tych dwóch segmentach zastosowanie technologii druku cyfrowego prawie podwoi się w ciągu 5 lat, a ich łączna wartość przewyższy wartość segmentu etykiet cyfrowych w roku 2026.

Wzrost druku cyfrowego

Wzrost druku cyfrowego jest wspierany przez zmiany technologiczne. Zwłaszcza udział druku atramentowego rośnie wraz ze wzrostem jego jakości (do 2400 dpi) i prędkości (do 300 m/min). Coraz dłuższe nakłady druku na tekturze falistej, tekturze na pudełka składane i opakowań giętkich również stają się rentowne. Atramenty są kompatybilne z coraz większą liczbą materiałów, a wzrost wolumenów powinien zaowocować obniżką ceny za litr. Postęp w dziedzinie maszyn inkjetowych do druku arkuszowego pozwoli im przejąć większość zamówień na druk opakowań. Smithers widzi przyszłość także dla systemów tonerowych, na przykład dzięki takiej ewolucji jak nowa technologia LEPx firmy HP Indigo: Systemy tonerowe także znajdą swoje miejsce, przede wszystkim na rynkach niszowych etykiet premium, etui czy opakowań giętkich najwyższej jakości.

Chociaż druk cyfrowy zwiększa swój udział, fleksografia wciąż pozostaje technologią dominującą. Liczba instalacji nowych maszyn w Europie w nadchodzących latach będzie ograniczona, przewiduje Smithers: W Europie Zachodniej wzrost przystopował. Ma on miejsce głównie w Azji, zwłaszcza w Chinach i Indiach, na potencjalnie dwóch największych światowych rynkach dla dóbr konsumpcyjnych. Inwestycje w nowe maszyny flekso są pomimo wszystko skromne, nawet tam. Największe możliwości komercyjne dla producentów maszyn fleksograficznych do roku 2027 koncentrują się przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych oraz Ameryce Środkowej i Południowej.

Hybryda: flekso i cyfra

Od jakiegoś czasu nie mówi się już o walce między fleksografią i drukiem cyfrowym: obydwie technologie występują obok siebie w systemach hybrydowych. Różni konstruktorzy maszyn modułowych wyposażają swoje maszyny flekso w moduły inkjetowe, aby umożliwić także drukowanie zmiennych danych. I na odwrót: zespoły fleksograficzne są dodawane do maszyn cyfrowych aby, na przykład, aplikować biel kryjącą. 

Dodatkowo wielcy producenci konsolidują się, umacniając swoją pozycję. Na początku kwietnia np. Canon poinformował o akwizycji brytyjskiego konstruktora maszyn, firmy Edale, specjalizującej się w rozwiązaniach dla przemysłu etykiet i opakowań. Dzięki tej współpracy Canon poszerzy swoje kompetencje i doświadczenie, by umocnić się na rynku etykiet.

Wkrótce potem Heidelberg ujawnił, że zamierza skoncentrować się na rynku etykiet i dodać maszyny cyfrowe do swojego asortymentu konwencjonalnych maszyn Gallus (zespoły flekso i inkjetowe 

zostały połączone w maszynie Gallus Labelfire).

Druk z rozszerzonym gamutem

Flekso kontynuuje swoją ewolucję – nie tylko po to, by zachować swoje osiągnięcia wobec druku cyfrowego, ale także by móc odpowiadać na rozmaite wyzwania. Smithers sygnalizuje na przykład, że przedsiębiorstwa będą musiały reagować na duży wzrost cen materiałów i kosztu farb oraz płyt. Dodatkowo wzrasta popyt na zrównoważone rozwiązania. Innowacyjność stanowi więc absolutny priorytet. Interesującą odpowiedzią technologiczną na wiele tych czynników może być druk z rozszerzonym gamutem. Tak wynika z badań naukowych opublikowanych w ub.r. w Finlandii.

ECG (Extended Color Gamut), czyli druk z rozszerzonym gamutem lub druk ze stałą paletą (kolorów) to metoda pozwalająca uzyskać szerszą gamę kolorymetryczną niż na to pozwala standardowy CMYK. Dodając do niego np. kolor pomarańczowy, zielony czy fioletowy można otrzymać dużo szerszą gamę chromatyczną, pokrywającą dużą część odcieni Pantone. Kolory Pantone są jeszcze często – zwłaszcza na maszynach fleksograficznych – drukowane za pomocą dodatkowych zespołów ze zmieszanymi farbami. Inaczej mówiąc, każda zmiana pracy wymaga w praktyce dorabiania innego koloru, co pociąga za sobą dodatkowe koszty w postaci zarówno czasu, jak i zużycia materiałów oraz farb. Druk z rozszerzonym gamutem rozwiązuje ten problem. Promuje go m.in. firma Bobst.

Bardziej elastyczny, bardziej wydajny i bardziej zrównoważony

Jednakże druk z rozszerzonym gamutem nie jest jeszcze powszechnie stosowany. Przemysł opakowań wciąż zachowuje względnie konserwatywne podejście do nowych technologii – zauważa Kai Lankinen. Będąc związany z fińską agencją prepress Marvaco, specjalizującą się w pracach dla przemysłu opakowań, zdecydował się poddać druk z rozszerzonym gamutem naukowej analizie. Badania, rozpoczęte w 2014 r., zaowocowały publikacją „Evaluation of Expanded Gamut Printing in Flexography” (Ocena druku z rozszerzonym gamutem we fleksografii), której wnioski nie mogą być bardziej oczywiste.

Według Lankinena, badania wykazały, że metoda „heptachrome” (druku 7-kolorowego)– w przeciwieństwie do tradycyjnego CMYK + dodatkowe odcienie – powoduje polepszenie OEE (Overall Equipment Effectiveness, Całkowita Efektywność Wyposażenia), wskaźnika mierzącego efektywność wykorzystania maszyn i urządzeń, od 42 do 85 proc., pozwala zaoszczędzić od 0,6 do 1,3 mln euro w przeliczeniu na maszynę i zmniejsza ślad węglowy o 34-51 proc. A ponieważ rozszerzony gamut pokrywa aż do 91 proc. odcieni Pantone, staje się także możliwe łączenie zamówień, co zmniejsza ilość odpadów i liczbę niezbędnych płyt. Lankinen jest zresztą przekonany, że druk rozszerzonym gamutem – który jest już regularnie stosowany w systemach inkjetowych – oferuje przemysłowi fleksograficznemu bycie nie tylko bardziej elastycznym i wydajnym, ale także produkowanie w sposób zdecydowanie bardziej ekoodpowiedzialny.

Opracowano na podstawie „Nouvelles Graphiques”

error: Kopiowanie zabronione!
cript>