Benny Landa dotrzymał słowa
22 lip 2019 11:54

Po wizjonerskiej prezentacji na targach drupa 2012 wielu uwierzyło, że nanografia to spełnienie marzeń każdego drukarza (niestety nie tych związanych z terminowymi płatnościami). Równie liczne grono z niedowierzaniem kręciło głowami, twierdząc, że ta technologia nie ma szans się skomercjalizować. Wszyscy spodziewali się, że sytuacja wyklaruje się znacznie wcześniej. Wreszcie, po 7 latach od spektakularnej prezentacji Benny’ego Landy, pierwsza maszyna nanograficzna Landa S10 wychodzi z fazy beta-testów. 

60 wiodących przetwórców i drukarń z całego świata uczestniczyło w dniu otwartym w zakładzie Edelmann w Heidenheim, aby zobaczyć w akcji pierwszą w Europie Landa S10 Nanographic Printing Press, drukującą prace komercyjne w formacie B1 z prędkością 6500 ark./h. Specjalizując się w rozwiązaniach opakowaniowych dla branży ochrony zdrowia i pielęgnacji urody, Edelmann Group prowadzi działalność w 9 krajach, obejmujących Europę, Azję, Amerykę Północną i Południową. Zatrudniając ponad 3000 osób i osiągając obroty przekraczające 300 mln euro, Edelmann produkuje ponad 5,6 mld opakowań i ulotek rocznie. Uczestnicy dnia otwartego w niemieckim zakładzie produkcyjnym grupy Edelmann mieli okazję przekonać się, w jaki sposób maszyna Landa S10 uzupełnia technologię offsetową i jak odpowiada na potrzeby właścicieli marek, którzy mogą teraz zamawiać usługi druku, kiedy potrzebują i dokładnie w takiej ilości, jaka na dany moment zaspokaja ich zapotrzebowanie, przy zachowaniu wysokiej i stałej jakości druku. 

Tak, oczywiście!

Niemiecki producent opakowań składanych pierwszą maszynę S10 otrzymał przeszło rok temu w ramach pierwszego poza granicami Izraela beta-testu. Te kilkanaście miesięcy było wypełnionych obopólną frustracją, udoskonaleniami, poprawkami oprogramowania i wreszcie ostatnio rozbudową do systemu 7-kolorowego. W pierwszej fazie projektu większość problemów z oprogramowaniem wynikała z faktu, iż 16 komputerów sterujących pracą maszyny musiało komunikować się stale i precyzyjnie. Każda reinstalacja oprogramowania zbliżała partnerów do celu. W branży poligraficzno-opakowaniowej wszyscy chcą wiedzieć, czy Landa S10 działa zgodnie z obietnicami i oczekiwaniami – mówi Oliver Bruns, dyrektor generalny Edelmann Group. – Wielokrotnie słyszymy pytanie, czy jakość druku jest dobra i czy używamy siedmiu kolorów. Pytają również, czy osiągamy prędkość 6500 arkuszy B1 na godzinę i czy jesteśmy w stanie drukować prace komercyjne. Prosta odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi: tak, oczywiście. 

Landa S10 jest zbudowana jako maszyna produkcyjna, pracująca 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Kolory są intensywne i żywe. Nie widziałem żadnej innej technologii, która by się do tego zbliżyła. Przed zainstalowaniem systemu Landa S10 często znajdowaliśmy się w sytuacji, w której ograniczały nas możliwości technologiczne. Druk cyfrowy w siedmiu kolorach w formacie B1 z prędkoś- cią 6500 ark./h całkowicie je wyeliminował.

Najlepsza decyzja

Oliver Bruns potwierdził, że partnerstwo z Landą było najlepszą decyzją dla działalności firmy Edelmann. To nie jest tylko relacja dostawca – klient, to znacznie więcej. Uwielbiam kolory, w jakich drukuje nasz S10, ale co najważniejsze, technologia Landy pozwala nam uzyskać dobry zwrot z inwestycji, a to jest równie istotne. Wysoka prędkość i duża wydajność pozwalają nam zarabiać pieniądze.

Osiągana dzisiaj jakość druku spełnia zarówno oczekiwania firmy Edelmann, jak i jej klientów. Wydajność pozostała na szacowanym pierwotnie poziomie, zaś ekologiczność rozwiązania znacząco przerosła nadzieje klientów. Spektrum obsługiwanych podłoży obejmuje papiery, tektury lite, a także podłoża syntetyczne. Maszyna pracuje z podobnym obłożeniem, jak inne maszyny Edelmanna. Obietnice złożone w 2012 roku stały się rzeczywistością. 

Yishai Amir, dyrektor zarządzający w Landa Digital Printing, komentuje: Jesteśmy oczywiście podekscytowani sukcesem systemu Landa S10 w firmie Edelmann, który jest odzwierciedleniem i ukoronowaniem 7 lat intensywnych prac rozwojowych, jakie upłynęły od pierwszej prezentacji technologii nanograficznej podczas targów drupa 2012. Wraz z dalszym rozwojem produkcji i działań na rynku, do końca 2019 r. zainstalujemy maszyny na trzech kontynentach.

Bez taryfy ulgowej

Zanim maszyna została zainstalowana w zakładzie Edelmann w Heidenheim, trzech operatorów zostało wydelegowanych do Izraela na szkolenie. Zastanawialiśmy się, kogo wysłać – wspomina Oliver Bruns. – Czy operatorów maszyn offsetowych, czy raczej informatyków. Czy S10 to bardziej maszyna drukująca, czy komputer? Finalnie do Izraela pojechali operator maszyny, specjalista z działu przygotowalni oraz szef zmiany.

Maszyna Landa S10 została zainstalowana w tej samej hali produkcyjnej, w której pracuje 12 linii Heidelberg Speedmaster, bez żadnych przesłon, specjalnej wentylacji, klimatyzacji czy dedykowanego nawilżania. Maszyna podlega tej samej ekspozycji na ciepło czy pył, co maszyny offsetowe. Edelmann nie specjalizuje się w produkcji opakowań przeznaczonych do bezpośredniego kontaktu z żywnością, więc nie ma potrzeby testowania produkcji pod kątem jakichkolwiek zanieczyszczeń, jak ma to miejsce np. w zakładach z certyfikacją BRC. Firma obsługuje przede wszystkim koncerny farmaceutyczne, kosmetyczne, ze szczególnym uwzględnieniem producentów farb do włosów, gdzie dokładność odwzorowania kolorystycznego jest krytyczna, oraz inne 

firmy z branży FMCG. Wszystkie te sektory – oprócz wymagania najwyższej jakości – stanowią inne wyzwania: farmaceutyczny związane z bezpieczeństwem, zaś kosmetyczny związany ze standaryzacją. System zarządzania barwą we wszystkich zakładach Edelmann Group nosi nazwę HM Quality – firma Landa musiała się do niego dostosować. I to zrobiła. Serce maszyny 

S10 stanowi szereg głowic atramentowych Fuji Samba, które nanoszą atrament nano na podgrzewany pas transferowy. Na nim krople tworzą membranę, która jest przenoszona przez podgrzewany cylinder obciągowy na podłoże. Obraz stanowi idealne odwzorowanie tego, co znalazło się na pasie transferowym. System transportu podłoża pochodzi od Komori, kontroler – od EFI, zarządzanie barwą i profilowanie od GMG, zaś system inspekcji od AVT. Ponieważ nie ma bezpośredniej interakcji pomiędzy atramentem i podłożem, nie ma ryzyka penetracji powierzchni papieru. Niezwykle cienka warstwa atramentu w połączeniu z ostrością pojedynczej kropli dają rezultat niemożliwy do osiągnięcia nawet w technologii offsetowej. Operator maszyny musi mieć umiejętności z pogranicza prepressu i obsługi systemu MIS – do jego zadań należą: otwarcie pliku, dostosowanie go, skolejkowanie oraz wydanie polecenia „drukuj”. 

Nanografia żyje 

Niedawny upgrade do wersji 7-kolorowej był swoistą rewolucją; maszyna idealnie odwzorowuje obecnie 97 proc. barw z przestrzeni PMS, w przypadku pozostałych 3 proc. uzyskuje wyniki bardzo zbliżone. Dla branży przyzwyczajonej do mieszania farb jest to niezwykle odświeżające doświadczenie. Nie ma potrzeby czyszczenia zespołów farbowych, eliminowane są również straty czasu i materiałów. Jednym z największych wyzwań, jakie do tej pory Edelmann postawił przed Landa S10, była praca dla klienta z branży farmaceutycznej, wymagająca zastosowania 25 (!) kolorów spotowych na jednym arkuszu. Druk zajął dwie zmiany, ale zakończył się sukcesem. Nawet tak kompleksowa praca była drukowana z prędkością 6500 ark./h. Firma Landa pracuje nad zwiększeniem jej do 13 500 ark./h. Teoretycznie nie ma żadnego powodu, dla którego maszyna nie mogłaby drukować z taką prędkością, z jaką technologia Komori jest w stanie podawać papier – uważa Yishai Amir. W praktyce możliwości przetwarzania plików mogą sprawiać trudności powyżej prędkości 13 tys. ark./h, więc podawanie arkuszy mogłoby się okazać problematyczne. Niemniej po osiągnięciu nowych limitów prędkości wszystkie dotychczas zainstalowane maszyny Landa mogłyby być do nich dostosowane. Ta maszyna to platforma – kontynuuje Yishai Amir. – Wszyscy jej użytkownicy będą mogli korzystać z kolejnych udoskonaleń, jako że głównie będą się one odbywać na poziomie oprogramowania.

Celem Edelmanna jest doprowadzenie do możliwości produkcyjnych rzędu 20 tys. arkuszy na zmianę, na które złoży się średnio 8 prac na różnych podłożach i z różnymi wersjami lakierowania. Pas transferowy należy zmieniać raz na 2-3 tygodnie, choć zdarzyło się już, że pracował o tydzień dłużej bez żadnych problemów. Zmiana pasa trwa ok. godziny, a klej wymaga ok. 20 min na wyschnięcie. Edelmann stara się tę pracę wykonywać w piątkowe popołudnia, ażeby operator zaczynający pracę w poniedziałek rano mógł po wydrukowaniu arkuszy testowych produkować kolejne nakłady. Zadrukowany arkusz jest dodatkowo zabezpieczany lakierem wodnym lub UV, aby nadruk nie został uszkodzony podczas dalszych prac wykończeniowych. Landa S10 może drukować również na arkuszach wstępnie zadrukowanych w maszynach offsetowych. Zdaniem Edelmanna – w porównaniu z innymi maszynami cyfrowymi – koszt atramentu i zakupu technologii jest atrakcyjny, choć wciąż są ograniczenia, którym sprostać może tylko offset. Zatem nanografia żyje, choć i offset nie jest jeszcze martwy!

Na podstawie artykułu Garetha Warda z magazynu „Print Business” nr 6-7/2019 opracowała AN

 

error: Kopiowanie zabronione!