Niepewność gospodarcza, cyberataki, pożary, a nawet realia wojny – współczesny biznes funkcjonuje dziś w środowisku, w którym scenariusze kryzysowe przestają być hipotetyczne. Konferencja „Wartość bezpieczeństwa – od historii kryzysowych do gotowych rozwiązań”, zorganizowana 26 marca br. przez Bank Pekao SA we współpracy z Polską Izbą Druku oraz Polskim Bractwem Kawalerów Gutenberga, pokazała, że odporność operacyjna firm poligraficznych staje się dziś warunkiem ich dalszego funkcjonowania, a nie jedynie elementem „dobrych praktyk”.
Makrokompas 2026: niepewność jako nowa norma
Prezentacja dr. Piotra Bartkiewicza, eksperta w Departamencie Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao SA uporządkowała kluczowe czynniki makroekonomiczne, które w najbliższym czasie będą determinować warunki prowadzenia biznesu – również w sektorze poligraficznym. Punktem wyjścia była analiza napięć geopolitycznych, w szczególności sytuacji na Bliskim Wschodzie, która wpływa na globalne rynki energii. Wzrost ich cen oznacza dla gospodarki klasyczny negatywny szok podażowy: wyższą inflację i niższą dynamikę wzrostu. W scenariuszu bazowym Banku Pekao przekłada się to na podniesienie inflacji o około 1 punkt procentowy oraz osłabienie konsumpcji i inwestycji. Jednocześnie – w odróżnieniu od kryzysu z lat 2021–2022 – nie mamy do czynienia z fizycznym niedoborem surowców, lecz raczej z ich wyższą ceną, co ogranicza skalę zaburzeń. Istotnym elementem wystąpienia była także ocena polityki pieniężnej. Zdaniem dr. Bartkiewicza obecny szok nie powinien prowadzić do podwyżek stóp procentowych w Polsce, choć ogranicza przestrzeń do ich obniżania w krótkim terminie. Równocześnie podkreślono relatywną odporność polskiej gospodarki – zarówno w oczach inwestorów zagranicznych, jak i w kontekście fundamentów wzrostu. Dla przedsiębiorstw – w tym drukarń i firm opakowaniowych – oznacza to funkcjonowanie w warunkach podwyższonej niepewności, gdzie koszty energii, popyt oraz otoczenie geopolityczne pozostaną kluczowymi zmiennymi decyzyjnymi w 2026 r.
Fundacja rodzinna: kontrola, ciągłość, bezpieczeństwo
Wystąpienie Agnieszki Dziewickiej, kierowniczki zespołu Family Office w Departamencie Rozwoju Bankowości Prywatnej Banku Pekao SA koncentrowało się na roli fundacji rodzinnej jako narzędzia porządkującego ład właścicielski i zabezpieczającego ciągłość biznesu w perspektywie międzypokoleniowej. Punktem wyjścia była diagnoza polskiego rynku firm rodzinnych: mimo ich dużej liczby, jedynie ok. 30% ma plan sukcesji, a do trzeciego pokolenia dociera zaledwie kilka procent przedsiębiorstw. Prelegentka podkreśliła, że sukcesja to nie jednorazowe zdarzenie, lecz proces wymagający przygotowania zarówno organizacyjnego, jak i emocjonalnego: O sukcesie w sukcesji w 75% decydują aspekty psychologiczne – zaznaczyła Agnieszka Dziewicka, wskazując na bariery takie jak brak zaufania czy nieprzygotowanie następców. W tym kontekście fundacja rodzinna staje się narzędziem, które pozwala właścicielowi zachować wpływ na firmę, a jednocześnie uporządkować zasady zarządzania majątkiem i rolę poszczególnych członków rodziny.
Istotną przewagą fundacji nad klasycznymi rozwiązaniami, jak testament, jest jej długoterminowy charakter – umożliwia ona planowanie sukcesji nie tylko dla jednego pokolenia, lecz dla całej linii sukcesyjnej. Kluczową rolę odgrywa tu statut, będący swoistym drogowskazem określającym zasady funkcjonowania majątku i relacji między beneficjentami.
Cyberatak: test odporności organizacji
Historia przedstawiona przez Grzegorza Łajcę, prezesa zarządu DrukPak to studium realnego kryzysu, z którym może dziś zmierzyć się każda firma produkcyjna. Atak ransomware, który sparaliżował działalność drukarni w czerwcu 2025 r., ujawnił nie tylko skalę zagrożeń, ale też znaczenie przygotowania organizacji na sytuacje skrajne. Na pierwszy rzut oka byliśmy w bardzo głębokiej dolinie – wszystko było zaszyfrowane – relacjonował prezes Łajca, opisując moment, w którym firma stanęła przed widmem całkowitej utraty danych i ciągłości operacyjnej. Kluczowe okazały się szybkie decyzje, improwizacja oraz – paradoksalnie – element przypadku, który pozwolił odzyskać część danych z testowej kopii systemu ERP. Mimo poważnych strat i ograniczeń infrastrukturalnych, produkcję udało się częściowo wznowić już po kilku dniach, a pełną operacyjność przywrócono po niespełna miesiącu. Doświadczenie to unaoczniło, że cyberbezpieczeństwo nie może opierać się wyłącznie na wewnętrznych działach IT. Niezbędne są wyspecjalizowane narzędzia i procedury: monitoring 24/7, segmentacja sieci oraz – przede wszystkim – regularnie testowane kopie zapasowe. Jak podkreślił prelegent, sam backup nie wystarczy: musi być on możliwy do realnego odtworzenia.
Uzupełniając doświadczenia DrukPaku, Bartosz Michalski, kierownik zespołu I linii SOC w Departamencie Cyberbezpieczeństwa Banku Pekao SA zwrócił uwagę na trzy najczęstsze wektory ataku: brak uwierzytelniania wieloskładnikowego, ataki DDoS oraz socjotechnikę. Globalne organizacje również nie są na nie odporne: Nawet gigant światowy może mieć problem z bezpieczeństwem i coś może mu umknąć – podkreślił Bartosz Michalski, przywołując przykład ataku na Microsoft. Kluczowe znaczenie ma tu czynnik ludzki. W wielu przypadkach to pracownik nieświadomie inicjuje incydent, np. wykonując pozornie nie- winne polecenia kopiuj-wklej, które instalują złośliwe oprogramowanie. Jednocześnie skala zagrożeń rośnie, a koszty ataków są zaskakująco niskie, co sprzyja ich masowości. Wnioski są spójne z doświadczeniami DrukPaku: podstawą ochrony jest nie tylko technologia, ale także procedury i edukacja. Wdrożenie MFA, segmentacja sieci oraz ograniczanie uprawnień użytkowników znacząco redukują ryzyko. Jednak najważniejszym elementem pozostaje świadomość, która decyduje, czy organizacja stanie się celem, czy potrafi się obronić.
Panel dyskusyjny, poprowadzony przez Katarzynę Rybicką, członkinię zarządu Walstead Central Europe, pokazał, jak szeroko dziś należy definiować odporność przedsiębiorstwa – od cyberbezpieczeństwa, przez finanse, po stabilność łańcuchów dostaw i kwestie sukcesji. Wspólnym mianownikiem wszystkich wypowiedzi była rosnąca nieprzewidywalność otoczenia. Żyjemy w świecie, który jest chaotyczny i skomplikowany, ale to nie znaczy, że nie da się nim zarządzać – podkreślano w dyskusji.
Pożar jako punkt zwrotny
Historia przedstawiona przez Artura Chęsego, prezesa Drukarni Pozkal, to przykład skrajnego kryzysu, który w ciągu jednej nocy może unicestwić wieloletni dorobek firmy. Pożar, który wybuchł w maju 2025 r., objął znaczną część zakładu i doprowadził do zniszczenia kluczowych zasobów produkcyjnych. Od momentu pojawienia się ognia do chwili, gdy nie dało się go opanować, minęło zaledwie kilka minut – relacjonował Artur Chęsy, podkreślając dynamikę i nieprzewidywalność zdarzenia. – Skala strat była ogromna – zniszczone maszyny, zalane hale i wielomiesięczna przerwa produkcyjna. Jednocześnie firma stanęła przed dodatkowymi wyzwaniami: presją realizacji kluczowych zamówień, odpowiedzialnością wobec pracowników oraz koniecznością współpracy z instytucjami nadzorczymi i ubezpieczycielem. Kluczową rolę odegrały szybkie decyzje, wsparcie zespołu oraz solidarność branży, która pomogła w realizacji części zleceń. Proces odbudowy okazał się dłuższy i bardziej złożony, niż pierwotnie zakładano. Zdarzenie wymusiło jednak strategiczną refleksję nad przyszłością przedsiębiorstwa. Zamiast odtwarzać wcześniejszy model, zdecydowano się na inwestycje w nowoczesne technologie i reorganizację produkcji.
Drukarnia pod ostrzałem
Opowieść Tetiany Hryniuk, dyrektor zarządzającej drukarni Faktor-Druk z Charkowa, to jeden z najbardziej poruszających przykładów odporności branży poligraficznej w warunkach wojennych. W maju 2024 r. zakład będący jednym z największych ośrodków produkcji książek w Ukrainie został zniszczony w wyniku rosyjskiego ostrzału. W ataku zginęło siedmiu pracowników, ponad dwadzieścia osób zostało rannych, a wraz z infrastrukturą produkcyjną spłonęły dziesiątki tysięcy książek, w tym podręczniki dla dzieci na kolejny rok szkolny. Zniszczeniu uległa znacząca część potencjału produkcyjnego firmy, która przed wojną odpowiadała za dużą część rynku książki edukacyjnej w Ukrainie. Dla Tetiany Hryniuk był to moment graniczny – nie tylko biznesowy, ale przede wszystkim ludzki.
Mimo skali tragedii decyzja o odbudowie zapadła niemal natychmiast. Kluczowe znaczenie miały determinacja zespołu oraz wsparcie międzynarodowe, które umożliwiło rozpoczęcie procesu przywracania produkcji. W praktyce oznaczało to nie tylko odbudowę infrastruktury, lecz także reorganizację działalności w warunkach permanentnego ryzyka.
Przypadek Faktor-Druk pokazuje, że odporność operacyjna w dzisiejszej rzeczywistości wykracza daleko poza kwestie finansowe czy technologiczne. To zdolność do działania w sytuacjach skrajnych, utrzymania zespołu i odbudowy zaufania – zarówno wewnątrz organizacji, jak i w relacjach z rynkiem.
Ubezpieczenie jako element ciągłości biznesu
Wystąpienie Mariusza Biernata, dyrektora oddziału sprzedaży korporacyjnej PZU SA, jasno pokazało, że ubezpieczenie w firmie produkcyjnej nie powinno być traktowane jako koszt, lecz jako decyzja strategiczna. Kluczowym problemem pozostaje niedoubezpieczenie majątku – wynikające z opierania polis na wartościach księgowych, nieuwzględniających inflacji i realnych kosztów odtworzenia. Równie istotne jest zabezpieczenie ciągłości działania po szkodzie. Pożar, awaria czy cyberatak to dopiero początek problemów – prawdziwym wyzwaniem jest utrzymanie płynności, pokrycie stałych kosztów i odbudowa produkcji. W tym kontekście kluczową rolę odgrywa ubezpieczenie przerw w działalności (BI), które – jak pokazują doświadczenia firm – wciąż jest w Polsce niedoceniane.
Panel dyskusyjny, poprowadzony przez Krzysztofa Pindrala, byłego prezesa firmy Heidelberg Polska, uzupełnił tę perspektywę o praktyczny wymiar zarządzania ryzykiem: od audytów i aktualizacji polis po przygotowanie procedur awaryjnych i analizę realnych scenariuszy zagrożeń. Wspólny wniosek jest jednoznaczny – odporność operacyjna zaczyna się od świadomości ryzyka i właściwego przygotowania, zanim dojdzie do kryzysu. AN