Unijne Rozporządzenie o Produktach Wolnych od Wylesiania (EUDR), które jeszcze niedawno przedstawiano jako kamień milowy europejskiej gospodarki zrównoważonej, znów zaliczyło zwrot akcji. Przedsiębiorcy, prawnicy i urzędnicy śledzący losy tej regulacji mogą mówić o prawdziwym legislacyjnym rollercoasterze: od pierwotnego entuzjazmu, przez narastającą panikę branż, po kolejne przesunięcia w czasie. A wszystko to dlatego, że Europa – choć ambitna – nie była gotowa na ciężar własnych pomysłów.
Nowy kalendarz – 12 miesięcy oddechu
Nowe daty mówią same za siebie:
– 30 grudnia 2026 r. – obowiązki zaczną stosować średnie i duże przedsiębiorstwa,
– 30 czerwca 2027 r. – czas dostosowawczy kończy się dla mikro- i małych firm, którym przyznano dodatkowe pół roku ulgi.
To właśnie te nowe daty stały się najważniejszym efektem listopadowych głosowań w Parlamencie Europejskim. Posłowie uznali, że jedno dodatkowe lato może przesądzić, czy unijna walka z wylesianiem stanie się sukcesem, czy kolejną regulacją, której nikt nie jest w stanie wdrożyć. To już nie jest kosmetyczna korekta, lecz poważny sygnał, że system nie jest gotowy – choć formalnie funkcjonuje od czerwca 2023 r.
Dlaczego znów przesunięto terminy? TRACES – wąskie gardło europejskiego idealizmu
Powody są dwa – i oba od miesięcy wisiały w powietrzu.
Po pierwsze: problemy techniczne. System TRACES, który ma przyjmować oświadczenia należytej staranności od setek tysięcy przedsiębiorców, okazał się zbyt wolny, zbyt obciążony i – jak wynika z analiz Komisji – narażony na powtarzające się awarie, które mogłyby sparaliżować handel produktami objętymi EUDR. W piśmie z 23 września 2025 r. komisarz Jessica Roswall ostrzegała wprost: liczba interakcji, którą TRACES będzie musiał obsłużyć, przekracza możliwości systemu.
Po drugie: kwestie polityczne. Krytyka spłynęła nie tylko z biznesu. Państwa członkowskie od miesięcy naciskały na uproszczenia, argumentując, że mikro- i małe przedsiębiorstwa nie powinny być tak samo obciążone, jak globalne korporacje. Przekonywały, że EUDR zamieni małe firmy w ofiary biurokratycznego tsunami. Efekt? Bruksela nacisnęła hamulec.
Co zmienia się w regulacji?
Pakiet poprawek, który trafił pod obrady Parlamentu 26 listopada 2025 r., przynosi kilka istotnych zwrotów:
– wydłużenie okresu przejściowego o rok,
– przeniesienie obowiązku składania oświadczeń należytej staranności (DDS) wyłącznie na podmioty wprowadzające produkt na rynek UE po raz pierwszy,
– mikro- i małe firmy mają złożyć jednorazowe, uproszczone oświadczenie,
– do 30 kwietnia 2026 r. Komisja musi przeanalizować, czy EUDR realnie działa – czy jedynie zwiększa sterty dokumentów.
Dodatkowy rok ma być czasem na wzmocnienie infrastruktury IT, szkolenia operatorów oraz dopracowanie procedur, które dotychczas były bardziej projektem teoretycznym niż realnym narzędziem walki z globalnym wylesianiem.
Przedsiębiorcy: między nadzieją a niepewnością
Nie sposób nie zauważyć, że branże importowe – zwłaszcza drewno, soja, kauczuk, kakao, kawa i produkty pochodne – żyły przez ostatnie miesiące w ciągłym napięciu. Zmiany ogłaszane w odstępie kilku tygodni, sprzeczne interpretacje i brak gotowych narzędzi sprawiły, że część firm wstrzymała inwestycje, a inne pracowały w zawieszeniu.
Jeśli jednak zmiany zostaną ostatecznie opublikowane w Dzienniku Urzędowym, przedsiębiorcy zyskają czas na przygotowanie solidnych fundamentów zgodności. A to oznacza konieczność:
– przeprowadzenia analizy ryzyka i mapowania łańcucha dostaw,
– stworzenia lub aktualizacji systemu należytej staranności,
– przeglądu kontraktów i zapisów dotyczących odpowiedzialności dostawców,
– wdrożenia narzędzi IT wspierających gromadzenie geolokalizacji, danych o pochodzeniu i dowodów zgodności.
To nie kosmetyka – to całkowita przebudowa sposobu funkcjonowania firm importujących surowce i produkty z krajów trzecich. EUDR stawia poprzeczkę wyjątkowo wysoko, a jakość wdrożenia będzie rzutować na późniejsze kontrole, penalizacje i reputację marek.
Co dalej?
Parlament Europejski jest gotowy do rozmów z Radą UE. Aby przesunięcie terminów stało się faktem, projekt musi zostać przyjęty przez obie instytucje i opublikowany przed końcem 2025 r. Bez tego – przynajmniej teoretycznie – EUDR nadal obowiązywałoby według wcześniejszych dat, co w praktyce prowadziłoby do chaosu.
I właśnie tu pojawia się kolejny problem, o którym mówi się coraz głośniej: EUDR to regulacja obszerna, nowa i niejednoznaczna, a liczba pytań rośnie szybciej niż dostęp do rzetelnych odpowiedzi. W Polsce wciąż nie wyznaczono jednego, odpowiedzialnego organu, który prowadziłby przedsiębiorców przez interpretacje, praktyczne obowiązki czy przygotowanie do kontroli. Firmy często zostają same z przepisami, które – choć ambitne – wymagają wiedzy, czasu i zasobów, których wielu operatorom brakuje.
Dlatego zachęcamy, by nie czekać na kolejne przesunięcia czy urzędowe wytyczne z nieokreśloną datą. W EKONEO wspieramy przedsiębiorców w analizie ryzyka, budowie systemów DDS, przygotowaniu dokumentacji i praktycznym wdrażaniu obowiązków EUDR. Pomagamy przełożyć skomplikowaną teorię na wykonalne działania – tak, by odciążyć firmę i przejść przez ten proces bez chaosu i nerwów.
Aleksandra Ilińska
EKONEO | Doradztwo Środowiskowe Sp. z o.o.
Grupa SCR Recykling
www.ekoneo.eu
www.scr-recykling.pl