Gdy problemem jest czas…
6 gru 2016 14:59

23 października br. w poznańskiej drukarni Moś i Łuczak miał miejsce dzień otwarty poświęcony technologii UV LED. We wrześniu br. firma Derya, bezpośredni dystrybutor maszyn Ryobi w Polsce, zainstalowała tam ośmiokolorową maszynę drukującą w formacie A1+, pracującą całkowicie w technologii LED UV – Ryobi 928P 8 ab-4 LED UV. To już druga instalacja maszyny Ryobi z utrwalaniem LED UV w naszym kraju; pierwsza miała miejsce w drukarni Times w Czechowicach – Dziedzicach. Od lipca br. firma Derya jest bezpośrednim dystrybutorem maszyn Ryobi w Polsce, co stanowi wyraz uznania japońskiego koncernu dla jej sukcesów sprzedażowych oraz wsparcia posprzedażowego, jakie oferuje swoim klientom. Europejski magazyn części zamiennych pozostał w Hamburgu, dzięki czemu ich dostawy realizowane są nadal w ciągu doby. To nie koniec zmian – od września br. maszyny Ryobi zdobi również nowe logo RMGT, powstałe w wyniku fuzji Ryobi z firmą Mitsubishi. Firma Ryobi jest prekursorem technologii UV LED na rynku poligraficznym – w 2007 roku w Japonii pojawiły się pierwsze instalacje maszyn offsetowych wykorzystujących tę technologię utrwalania, opracowaną dzięki współpracy Ryobi z firmami Nichia (producent diod LED) oraz Panasonic (sterowniki lamp LED). Obecnie instalowane są lampy LED już 3. generacji. Japoński producent od 2008 roku, czyli oficjalnej rynkowej premiery na targach drupa, zainstalował już na całym świecie blisko 200 maszyn w tej innowacyjnej technologii, z czego 148 w Japonii i 48 w pozostałych krajach. Na tym tle Polska z dwiema instalacjami wypada więc całkiem nieźle. Dla kogo LED UV? Trudno nie zauważyć, że technologia LED UV cieszy się coraz większą popularnością, a maszyny wykorzystujące diody LED do utrwalania farb drukarskich znajdują się w ofercie większości renomowanych producentów maszyn offsetowych. Czy oznacza to, że LED UV to przyszłość druku offsetowego? Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że LED UV jest dla każdego i że jest to uniwersalne rozwiązanie dla wszystkich drukarń – mówi Piotr Gabrylewicz, dyrektor działu maszyn offsetowych w firmie Derya Sp. z o.o. – Czy technologia LED UV jest dla mnie? – to pierwsze pytanie, jakie trzeba sobie zadać rozważając inwestycję. Dotyczy to również technologii Eco-UV, która czasem „podszywa się” pod LED, a jest zupełnie czym innym. Kto więc powinien rozważyć inwestycję w technologię LED UV? Przede wszystkim drukarnie, które specjalizują się w pracach typu premium na różnych – trudnych, cienkich, niewsiąkliwych itp. – podłożach. Technologią tą są zainteresowane również drukarnie, które zauważają, że brakuje im czasu na sprawne realizowanie zamówień. Podkreślam: czasu, a nie mocy przerobowych. Technologia LED UV pozwala na natychmiastową obróbkę po druku, a więc oznacza większą produktywność. Na rynku poligraficznym funkcjonuje wiele przekłamań na temat technologii LED czy Eco-UV; np. ostatnio słyszałem, że UV może zastąpić wieżę lakierującą, co jest absolutnym nieporozumieniem. Piotr Gabrylewicz radzi, aby rozważając inwestycję w maszynę LED bądź Eco-UV zadać sobie pytanie, która paleta z zadrukowanymi arkuszami spowoduje zator w introligatorni? Jeśli arkusze mają czekać na dalszą obróbkę pół dnia, to inwestycja mija się z celem. LED UV jest więc propozycją dla firm, które mają wydajną introligatornię i nie mogły wystarczająco szybko realizować zleceń ze względu na konieczność suszenia druków. Trzeba również pamiętać, że – przynajmniej na razie – nie jest technologią wszechstronną. W technologii tej nanoszone są lakiery zabezpieczające (błysk i mat), ale nie uszlachetniające. Zdaniem Piotra Gabrylewicza LED UV to propozycja dla 20 proc. polskich drukarń. Przewagi LED UV Wśród głównych przewag konkurencyjnych technologii LED UV Piotr Gabrylewicz wymienia ekonomikę produkcji, energooszczędność, natychmiastową gotowość do dalszej obróbki oraz żywotność lamp, a co za tym idzie ich bezobsługowość. Konwencjonalne promienniki UV oraz Eco-UV (technologia ta zwana jest LE UV, czyli Low Energy UV, przez co często mylona jest z LED) muszą być regularnie wymieniane, a ich żywotność jest różna – zazwyczaj ok. 900 godzin. Oznacza to nie tylko koszt, ale i przestój maszyny. Firma Ryobi zaczęła komercyjnie instalować maszyny z LED UV w 2007 roku i do dziś żadna z lamp na całym świecie nie została wymieniona, co więcej – żadna nie wykazuje zużycia większego niż 10 proc. – mówi Piotr Gabrylewicz. – Początkowo Panasonic gwarantował 15 tys. godzin pracy, ale jest to znaczne niedoszacowanie ich wydajności. Obecnie oceniamy żywotność lamp na 10 lat, czyli de facto średni okres wykorzystywania maszyny. Spotkałem się z wyliczeniami, że w okresie 10 lat konwencjonalne lampy UV kosztowałyby 64 tys. EUR, co w tym czasie bilansuje się z wyższym kosztem maszyny LED UV. Częstym zarzutem sceptyków jest jednak wysoki koszt farb do druku LED UV. To zależy, co porównujemy – uważa Piotr Gabrylewicz. – Różnica pomiędzy farbami LE UV i LED UV to zaledwie 1 EUR na kilogramie, więc praktycznie żadna. Rzeczywiście, kilogram farby konwencjonalnej jest trzykrotnie tańszy, ale trzeba pamiętać, że koszt farby na arkuszu to zaledwie od 2 do 4 proc. Jeśli spojrzymy na całkowitą ekonomikę produkcji, LED UV wygrywa zdecydowanie chociażby dzięki różnicy zużycia energii w stosunku do LE UV rzędu 20 kW/h. LED ma jeszcze jedną zaletę – nie generuje ciepła (cała energia jest wykorzystywana do emisji światła), więc umożliwia zadrukowywanie podłoży wrażliwych na temperaturę, np. bardzo cienkich papierów typu biblijny. Piotr Gabrylewicz przestrzega jednak przed porównywaniem technologii LED UV do LE UV czy UV: Firma Ryobi, która jest prekursorem technologii utrwalania LED UV, opracowała ją po to, aby wyeliminować problemy występujące w druku konwencjonalnym. Tradycyjna technologia UV ma swoje przeznaczenie celowe – służy przede wszystkim drukarniom opakowaniowym i siłą rzeczy charakteryzuje się tak zaawansowanym rozwojem i tak wysoką standaryzacją, że lata upłyną, zanim jakakolwiek inna technologia jej dorówna w tym zakresie. Nieporozumieniem jest więc stwierdzenie, że LED UV powstała po to, aby wyeliminować UV. Ona powstała po to, aby wyeliminować problemy z proszkowaniem, z odwracaniem arkuszy, z koniecznością czasem wielogodzinnego suszenia arkuszy po druku. Mniej proszku to możliwość drukowania obu stron arkusza z tą samą prędkością, stabilniejszy proces druku i łatwiejsze utrzymanie kolorystyki w całym nakładzie. Te cele technologia LED UV zrealizowała w 100 proc. Możliwość drukowania na niewsiąkliwych podłożach jest jakby wartością dodaną, nigdy nie była celem samym w sobie. Podczas dnia otwartego w poznańskiej drukarni Moś i Łuczak Piotr Gabrylewicz zaprezentował ekonomię pracy maszyny Ryobi z suszeniem UV LED w formacie A1+, porównując ją do maszyny B1. Koszt inwestycji bezpośredniej jest o 30 proc. niższy, dalsze oszczędności płyną z płyt – 27 proc., papieru – 7,4 proc. i energii – 37 proc. W porównaniu z technologią Eco-UV przy pracy na 3 zmiany rocznie można zaoszczędzić nawet 60 proc. kosztów energii. Dla wielu drukarń duże znaczenie ma także kompaktowość konstrukcji maszyn Ryobi. Przemyślana inwestycja Dwie instalacje maszyn Ryobi z innowacyjnym utrwalaniem dokładnie obrazują, dla kogo jest LED UV: z jednej strony Times – drukarnia specjalizująca się w drukach premium, wysoko przetworzonych, na podłożach niewsiąkliwych, gdzie maszyna pracuje przez jedną wydłużoną zmianę, z drugiej strony Moś i Łuczak – drukarnia z potężnym postpressem, której problemem był wydłużony czas realizacji zleceń wynikający z konieczności suszenia arkuszy po druku. Poznańska firma powstała w 1992 roku i początkowo specjalizowała się wyłącznie w usługach drukowania. Rozpoczynaliśmy jak większość poligrafów – od Romayora. Mieliśmy cztery, więc oferowaliśmy druk czterokolorowy – śmieje się jej właściciel Grzegorz Łuczak. – Po kilku latach uznaliśmy, że na rynku poznańskim jest mało introligatorni, postanowiliśmy więc zainwestować w profesjonalne technologie obróbki po druku. Dziś samodzielnie wykonujemy wszystkie rodzaje oprawy, a cztery maszyny drukujące zapewniają introligatorni pracę praktycznie non-stop. Specjalizacją poznańskiej drukarni są prace wysoko przetworzone, uszlachetnione, skomplikowane oprawy, słowem – tzw. trudne. Dotychczas drukarnia Moś i Łuczak była zwolennikiem niemieckich technologii i inwestowała w maszyny drukujące Heidelberg. Co przekonało właścicieli do japońskiej inżynierii i stosunkowo młodej technologii suszenia? Technologii LED UV przyglądałem się blisko trzy lata, brałem udział w pokazach pracy maszyn, odwiedziłem nawet fabrykę Ryobi w Japonii – wspomina Grzegorz Łuczak. – Jestem poligrafem z wykształcenia i zamiłowania, dlatego bardzo dokładnie zapoznałem się z konstrukcją maszyn Ryobi i kiedy przekonałem się, że nie odbiegają one zaawansowaniem od maszyn niemieckich, natychmiast podjąłem decyzję o inwestycji. W Japonii pracuje blisko 150 maszyn z utrwalaniem LED UV; kilku ich użytkowników odwiedziłem i ze zdumieniem zauważyłem, że moja firma jest do nich podobna. My również borykamy się z niedoborem powierzchni produkcyjnej, dlatego kompaktowość maszyny Ryobi była dodatkowym atutem. Jednak na decyzję inwestycyjną wpłynęły przede wszystkim takie czynniki jak energooszczędność i możliwość natychmiastowej obróbki po druku. Produktywność Ryobi i produktywność wszystkich pozostałych posiadanych przeze mnie maszyn drukujących są równe, a zużycie energii – znacznie niższe. Format A1+ jest zdaniem Grzegorza Łuczaka optymalny: duża część produkcji realizowana jest w formatach A, natomiast w przypadku zamówień w formacie B do dyspozycji firmy wciąż pozostają trzy półformatowe maszyny drukujące Heidelberg. Płyty oraz papier są więc wykorzystywane optymalnie, czy jednak korzyści ekonomiczne, jakie oferuje technologia LED UV, nie są „konsumowane” przez niemalże trzykrotnie wyższą cenę farb w stosunku do konwencjonalnych? Nie da się ukryć, że cena farb jest wysoka, dlatego na pewno nie zdecydowałbym się na maszynę półformatową w tej technologii – wyjaśnia Grzegorz Łuczak. – Tylko pełen format i dwustronny druk w pełnym kolorze z wydajnością ponad 13 tys. ark./h gwarantują opłacalność. Możliwości maszyny Ryobi 928P 8 ab-4 LED UV drukarnia Moś i Łuczak zaprezentowała w czasie krótkiego pokazu druku: 16-stronicowa broszura w formacie A4 została wydrukowana i oprawiona zeszytowo w zaledwie 15 minut. Firma Derya oferuje klientom kompleksowe rozwiązania, dlatego do udziału w dniach otwartych zostały również zaproszone firmy Akon, od 2013 r. polski dystrybutor m.in. firmy Toyo Ink Group, oraz Siemens Finance. Toyo Ink Group to producent farb nr 1 w Japonii i trzeci na świecie, a także lider sprzedaży farb LED UV. Farby te nie są jeszcze dostępne w ofercie wszystkich producentów, ponieważ wymagają skomplikowanego procesu produkcyjnego, czyli formulacji z fotoinicjatorami reagującymi w zakresie widma emitowanego przez diody LED, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej prędkości suszenia. Dla podłoży papierowych firma Toyo ma już w zasadzie pełną ofertę farb wraz z kolorami pantone i lakierami, natomiast dla syntetycznych nie oferuje jeszcze kolorów pantone ze względu na małe zapotrzebowanie na rynku. Warto dodać, że farby UV LED mają wysoką pigmentację, w związku z czym są bardziej wydajne – o ok. 15 proc. w stosunku do farb konwencjonalnych. Część merytoryczną spotkania zakończyła prezentacja oferty Siemens Finance, która specjalizuje się wyłącznie w finansowaniu inwestycji w maszyny i urządzenia i od 3 lat jest liderem, jeśli chodzi o inwestycje w poligrafii. Anna Naruszko

cript>