Niewykorzystany potencjał
6 gru 2016 14:59

Producenci opakowań składanych nie zaadoptowali jeszcze technologii druku cyfrowego w stopniu porównywalnym do producentów etykiet, ale technika ta ma już rozsądną ofertę dla branży opakowań, a właściciele marek rozglądają się za nowymi możliwościami. W porównaniu z udziałem druku cyfrowego w produkcji komercyjnej na poziomie 10 proc., jego udział w produkcji opakowań jest naprawdę nieznaczny. Szczególnie widoczne jest to w segmencie opakowań składanych, który – pomimo wysiłków dostawców rozwiązań i maszyn – wciąż pozostaje analogowy. Jednak jest nadzieja, że po sukcesie kampanii Coca-Coli i Nutelli coś się zmieni; firmy pakujące swoje produkty w tzw. kartoniki również będą chciały zaskoczyć konsumentów. Zdaniem wielu ekspertów opakowania składane w adopcji technologii cyfrowej podążą ścieżką wyznaczoną przez producentów etykiet – podstawowe korzyści wynikające z transformacji będą bowiem te same: redukcja makulatury w łańcuchu dostaw, więcej możliwości z marketingowego punktu widzenia, częstsze zmiany grafiki, wersje w różnych językach, skrócenie czasów realizacji zleceń czy wreszcie spełnienie coraz bardziej rygorystycznych regulacji prawnych. Rosnący udział zakupów online to również okazja do wykorzystania personalizacji i wersjonizacji. Trudno jednak nie zwrócić uwagi na fakt, że adopcja technologii cyfrowej w przypadku etykiet była dużo łatwiejsza ze względu na ograniczone szerokości wstęgi oraz łatwiejsze wykańczanie, często przy wykorzystaniu posiadanych już urządzeń. Druk opakowań składanych wiąże się z dużym zużyciem atramentu, które w połączeniu z jego kosztem szybko może sprawić, że pojedyncze opakowanie staje się nieproporcjonalnie drogie. Zwłaszcza w stosunku do kwot, które właściciele marek przyzwyczajeni są płacić obecnie. Co więcej, w przypadku opakowań składanych w większości przypadków konieczne jest lakierowanie, co dostawcy maszyn cyfrowych dostrzegli stosunkowo niedawno. Lakierowanie tylko w linii Najlepszym przykładem jest Landa, który ostatnio zmienił konfigurację maszyny nanograficznej S10 dedykowanej produkcji opakowań, uzupełniając ją o moduł lakierujący oraz dostosowując zespół drukujący. Model ten zapewnia wszystkie wymienione korzyści poza personalizacją, która może nie być dostępna w standardzie. Benny Landa określił jej prędkość na 6000 ark. w formacie B1 na godzinę z lakierowaniem. S10 będzie pierwszą cyfrową maszyną Landy w formacie B1 dedykowaną produkcji opakowań, która ma być komercyjnie dostępna już po drupie 2016. Na tych samych targach spodziewać się można efektów współpracy firm Fujifilm i Heidelberg – planowana jest premiera maszyny inkjetowej B1 (nie mylić z funkcjonującą na rynku Fujifilm Jetpress 720 w formacie B2), jednak obie firmy jeszcze konsekwentnie milczą na jej temat. Warto podkreślić, że firma Fujifilm już na drupie 2012 deklarowała, że Jetpress ma możliwość produkcji aplikacji opakowaniowych i choć nie zostały one wykorzystane w praktyce, to firma wciąż wierzy w potencjał sektora opakowaniowego. Podobnie Konica Minolta – także podkreślała możliwość wykorzystania systemu KM1 do produkcji opakowań, jednak KM1 nie posiada zespołu lakierującego, co na pewno przekłada się na mniejsze zainteresowanie tym modelem ze strony branży opakowaniowej. Najbardziej zaawansowana w podbijaniu sektora jest firma HP, której maszyna Indigo 30000 będzie dostępna z lakierowaniem inline dostarczonym przez Tresu oraz z nakładaniem primera przed drukiem, również w linii. iCoat 30000 firmy Tresu został specjalnie zaprojektowany do współpracy z Indigo, natomiast lakierówka Pinta współpracuje w linii z systemem Xerox iGen. W obu przypadkach możliwe jest zarówno lakierowanie całego arkusza, jak i wybiórcze. Współpraca branż Kilka lat temu stworzyliśmy dział edukacji właścicieli marek na temat możliwości druku cyfrowego – mówi Marcelo Akierman, marketing manager w HP Indigo labels&packaging. – Choć nie sprzedajemy im naszych urządzeń, postanowiliśmy pokazać, co mogą osiągnąć przy zastosowaniu technologii cyfrowej, ponieważ dostawcy opakowań nie zawsze zadają sobie ten trud. Strategia ta zdaje się nareszcie przynosić rezultaty – najwięksi gracze FMCG rozpoczęli testy zespołu nakładającego primer do powlekania lakierem, który spełniałby funkcję warstwy podkładowej optymalizującej podłoże do druku. Arkusz przed drukiem w maszynie cyfrowej musi również zostać oczyszczony i odpylony, czyli poddany procesom, które w maszynie offsetowej realizowane są automatycznie w zespole farbowym i dzięki roztworowi zwilżającemu. HP zdaje sobie sprawę, że bez efektywnego zespołu wykańczającego trudno będzie odnieść sukces na rynku opakowaniowym: Rozumiemy, że w wielu przypadkach druk jest najłatwiejszym elementem procesu produkcji opakowań i że posiadanie dobrej maszyny drukującej nie jest wystarczające. Nasza polityka jest prosta: angażujemy do współpracy ekspertów poszczególnych procesów. Na etapie prepressu bardzo blisko kooperujemy z Esko, przy lakierowaniu – z Tresu, zaś przy wykańczaniu – z firmami Kama i Highcon. Staramy się stworzyć ekosystem rozwiązań, który klient będzie mógł zaadaptować jako kompletny system produkcyjny. Utrzymać wartość W grę wchodzi tylko kompletne rozwiązanie; prepress i obróbka po druku są tak samo ważne jak sam druk – potwierdza Adele Cable, konsultant druku cyfrowego w brytyjskiej firmie Advanced Business Equipment. – W druku cyfrowym tkwi olbrzymi potencjał, a właściciele marek szukają możliwości zarobku również na opakowaniu stanowiącym obecnie sporą wartość dodaną. Jednym z zadań Adele Cable jest „ewangelizacja” możliwości druku cyfrowego wśród brand ownerów. Jej działania odnoszą coraz większy skutek: Personalizacja opakowań produktów sprzedawanych w sieci, dedykowane liściki dołączane do prezentów, lokalne wersje masowych produktów, które kosztują znacznie więcej niż ogólnodostępny odpowiednik – np. maślane ciasteczka w opakowaniu ze zdjęciem zamku Windsor sprzedawane w sklepie z pamiątkami na tymże zamku – to tylko najbardziej banalne przykłady zastosowań druku cyfrowego, z jakimi analogowy nie może w konkurencyjny sposób rywalizować. Większość producentów opakowań pracuje na zlecenie klientów, którzy z łatwością mogliby zarobić przez wprowadzenie opakowań produkowanych w technologii cyfrowej. Trzeba jednak pamiętać, żeby utrzymać odpowiednią ich wartość, a nie sprzedawać je w tej samej cenie, co produkty masowe. Z tej drogi nie ma już odwrotu w przypadku druku offsetowego, ale druk cyfrowy ma jeszcze szansę się przed tym losem obronić. Dziewicze rejony Właściciele marek doskonale rozumieją wartość bezpośrednich relacji z konsumentami. Teraz każdy chce mieć kampanię na miarę „Share a Coke” Coca-Coli – uważa Adele Cable. – A największy potencjał tkwi w przeniesieniu opakowań do miejsc, w których ich jeszcze nigdy przedtem nie było. Ważne wydarzenia sportowe, jak Igrzyska Olimpijskie czy Puchary Świata, od dawna mają już swoje opakowania, ale druk cyfrowy otwiera niesamowite możliwości także przed tymi mniejszymi, których uczestnicy znani są na krótko przed finałem. Jako przykład Adele Cable podaje zwycięstwo Chicago Bulls – dosłownie dwa dni po nim w sklepach pojawiły się dedykowane opakowania, a sprzedaż produktów poszybowała w górę do nie oczekiwanych przez nikogo poziomów. Każda marka chce być kojarzona ze zwycięską drużyną. To skojarzenie najszybciej zapewni druk cyfrowy – puentuje konsultantka. Na podstawie artykułu z miesięcznika „The Print Business” opracowała AN

cript>