System certyfikacji lasów także dla drukarzy?
6 gru 2016 14:45

Certyfikacja lasów staje się coraz powszechniejsza: w ciągu 15 lat zostało nią objętych 7% światowych zasobów leśnych. Dotyczy ona całego łańcucha logistycznego, od producentów papieru aż do dystrybutorów. Czy drukarze również mogliby uzyskiwać certyfikaty tego typu, czy byliby nimi zainteresowani? Temu zagadnieniu zostało poświęcone seminarium zorganizowane pod koniec września br. w Belgii przez PEFC (Programme for the Endorsement of Forest Certification Schemes) – jedną z dwóch głównych organizacji zajmujących się certyfikacją lasów (drugą jest FSC – Forest Stewardship Council, o której artykuł zamieściliśmy w Poligrafice nr 1/2006 – red.). Wśród zaproszonych wykładowców byli przedstawiciele Europejskiej Federacji Przemysłu Papierniczego CEPI, belgijskiej federacji przemysłu poligraficznego Febelgra oraz belgijskiego stowarzyszenia dystrybutorów papieru Gropaca. W seminarium wzięło udział kilkadziesiąt osób: drukarzy, wydawców, producentów i dystrybutorów papieru. Certyfikacja lasów jest tematem niezwykle aktualnym. Już 15 lat temu na Szczycie Ziemi w Rio podkreślano, że certyfikat gwarantuje nabywcom drewna i produktów pochodnych, m.in. papieru, iż produkty te pochodzą z lasów odpowiednio zarządzanych, z uwzględnieniem wymagań ekologicznych i społecznych. Certyfikacja nie byłaby kompletna, gdyby nie obejmowała całego procesu przetwórstwa i handlu drewnem oraz produktami pochodnymi. Dlatego też systemy certyfikacyjne rozwinęły się tworząc także certyfikację logistyczną zwaną CdC (Chaine de Controle, czyli łańcuch kontroli), gwarantującą odpowiedni przepływ materiałów przez cały łańcuch logistyczny. Zapewnia ona, że produkt końcowy rzeczywiście powstał z certyfikowanego drewna. W przemyśle papierniczym proces tej certyfikacji zaczyna się w fabryce celulozy, a kończy u dystrybutora papieru. W jakim stopniu dotyczy to drukarzy? Otóż zleceniodawcy druków, zwłaszcza wydawcy i organizacje publiczne, coraz częściej wymagają papierów z certyfikatem. Stopniowo papiery takie zaczynają być traktowane jako alternatywa pod względem ekologicznym (oraz jako uzupełnienie) papierów z odzysku. Nie stanowi to żadnego problemu dla drukarni: papiery takie są dostępne u dystrybutorów. Drukarnia stanowi ostatnie ogniwo łańcucha: ona dostarcza produkt końcowy, tak więc ona powinna gwarantować swoim klientom, że druki zostały wykonane na odpowiednich papierach zakupionych w hurtowni. Relacje z klientami oparte na wzajemnym zaufaniu, a w razie potrzeby faktura z hurtowni, to wystarczająca gwarancja. Nie pozwalają one jednak na używanie słynnego znaku – naocznego dowodu certyfikacji. Jeśli klient zażyczy sobie umieścić logo systemu certyfikacyjnego na swoich drukach (np. broszurach czy raporcie rocznym), drukarnia będzie musiała sama uzyskać niezbędny certyfikat. Oczywiście nie oznacza to, że będzie musiała kupować wyłącznie papier certyfikowany; pozwoli jej to po prostu rozszerzyć ofertę swoich usług. Drukarnie, które chciałyby uzyskać certyfikat np. PEFC, muszą zorganizować system nadzoru przepływu papieru w swoim zakładzie. Można to zrobić na dwa sposoby: fizycznie śledzić każdy transport papieru od wejścia do wyjścia albo sporządzać wyliczenie procentowe przy wejściu i wyjściu. W pierwszym przypadku papier certyfikowany powinien być oddzielony od innego papieru na wszystkich etapach magazynowania, przetwarzania i transportu. Jest to metoda preferowana w sektorze papierniczym, od fabryk po hurt. W drugim przypadku wylicza się część produktów certyfikowanych spośród wszystkich dostarczanych do zakładu, co pozwoli na certyfikowanie odpowiedniej części produktów końcowych. W obydwu przypadkach w zakładzie należy wyznaczyć osobę odpowiedzialną za wewnętrzny CdC, która będzie przeprowadzała wewnętrzny audyt co najmniej raz w roku. Niezależna organizacja certyfikująca każdego roku sprawdzi, czy system kontroli odpowiada wymaganiom PEFC. Po spełnieniu tych warunków przedsiębiorstwo otrzyma certyfikat uprawniający do zamieszczania logo PEFC na swoich dokumentach (głównie fakturach) oraz odpowiednich produktach. Certyfikacja CdC wiąże się oczywiście z kosztami, zależnymi jednak od obrotów firmy; do wysokości obrotów 1 mln euro wynoszą one 100 euro rocznie. W celu obniżenia tych kosztów przedsiębiorstwa mogą się certyfikować wspólnie. Oznacza to, że różne firmy, nawet zupełnie od siebie niezależne, mogą wspólnie wdrożyć proces certyfikacji, wybierając jedną osobę odpowiedzialną za CdC. W takim przypadku powinny one również utworzyć jeden podmiot o osobowości prawnej. Jest jednak pewne niebezpieczeństwo: jeśli jeden z członków takiej wspólnoty uzyska negatywną ocenę podczas kontroli, certyfikat zostanie odebrany wszystkim. Zarówno PEFC, jak i FSC oferują możliwość takiej wspólnej certyfikacji w dwóch sąsiadujących ze sobą krajach: Holandii i Francji. W każdym z tych krajów system takiej certyfikacji dla swoich członków organizują poligraficzne stowarzyszenia branżowe. Oczywiście nie jest to obowiązkowe; certyfikację uzyskują tylko firmy, które tego chcą. W Holandii bardziej popularny jest certyfikat FSC, podczas kiedy Francja wybrała podwójną certyfikację FSC i PEFC. Aby drukarnie, znajdujące się na końcu łańcucha logistycznego, mogły się certyfikować, najpierw certyfikat muszą uzyskać firmy będące jego początkowymi ogniwami. Pierwszym dystrybutorem papieru, który zdobył certyfikat FSC w połowie 2005 roku, był Antalis; następnie Epacar i Igepa. Papyrus uzyska certyfikat pod koniec 2006 roku, a GPG – w roku przyszłym. Jeśli chodzi o drukarnie, to dwa zakłady belgijskie (Albe De Coker w Anvers i Monti w Lierre) indywidualnie podjęły inicjatywę poddania się procesowi certyfikacji FSC w odpowiedzi na wymagania klientów. Wykonujemy wiele prac na eksport do Holandii, gdzie coraz więcej klientów wymaga tego typu certyfikatu – wyjaśnia Karine van der Sluis, dyrektor Monti. – Nie mogę powiedzieć, żebyśmy osiągnęli dodatkowe zyski z tytułu certyfikacji; przeciwnie – papier certyfikowany jest nieco droższy, ale pozwoli nam to z pewnością zachować dotychczasowych klientów, a mamy nadzieję, że także zyskać nowych. Proces certyfikacji nie jest trudny, zwłaszcza że nasza drukarnia i tak już była wyczulona na problemy ochrony środowiska, co ułatwiło nam jego wdrożenie. Monti myśli już także o wdrożeniu drugiego certyfikatu „leśnego” – PEFC; nie dlatego, by któryś z tych dwu był lepszy, lecz aby móc oferować klientom jak najszerszą gamę usług. Na razie drukarnia analizuje opłacalność takiego kroku. Póki co drukarnie podchodzą do certyfikatów tego typu z rezerwą: dotyczą one jedynie surowców, nie obejmują procesu przetwarzania, zużycia energii, utylizacji odpadów, stosowanych farb czy rozpuszczalników, jak to ma miejsce w przypadku certyfikatu ISO 14001. Jednak certyfikaty lasów stają się coraz popularniejsze w pewnych krajach europejskich i nie ulega wątpliwości, że prawa rynku wkrótce wymuszą ich posiadanie także przez drukarnie. Na podstawie artykułu Emmanuela Roberta „La certification forestiere pour les imprimeurs aussi? ”, „Nouvelles Graphiques” nr 19/2006, opracowała IZ