Sztuka konserwacji
6 gru 2016 14:59

Nowoczesne maszyny drukujące i technologie wymagają nowoczesnego podejścia do utrzyma-nia i minimalizacji przestojów. Wraz z końcem recesji firmy zdają sobie sprawę, że muszą dbać o maszyny, a strategia „co się zepsuło, to się naprawi” nie jest dobra dla biznesu – chyba że Twoja firma oferuje naprawy maszyn drukujących. Obsługa serwisowa to jeden z priorytetów na 2016 rok – dostawcy reagują. Taki tok myślenia prowadzi do tego, że większa liczba firm będzie przedsiębrała zapobiegawcze środki konserwacji, a trend wśród firm w celu ograniczenia ich parków maszynowych do jednej lub dwóch maszyn oznacza, że maszyny te będą musiały być dostępne do drukowania przez dłuższy czas i spełniać wymogi oraz oczekiwania zainteresowanych świadczeniem usług. I w końcu internet przedmiotów nie pozostawia maszyn drukujących samym sobie: możliwe jest podłączenie maszyny do internetu tak, aby monitorować zdalnie każdą godzinę dnia, alarmując system o możliwości wystąpienia usterki przed jej ujawnieniem i umożliwiając operatorowi rozwiązanie problemu, który jeszcze nie wystąpił. To serwis wyprzedzający, który ma swoje zastosowanie w innych branżach produkcyjnych, gdzie nieplanowane awarie mogą czynić spustoszenie w terminowości dostaw. Lepiej jest mieć maszynę, która pracuje dzień w dzień w spokojniejszym tempie niż ta, która jest o wiele szybsza, ale również chimeryczna – jak w klasycznej historyjce o żółwiu i zającu. Predykcyjna konserwacja wspomagana zdalnym monitorowaniem zmierza w kierunku łączenia prędkości produkcyjnej zająca z niezawodnością żółwia. Heidelberg UK prowadzi niewielką liczbę testów, w których maszyna jest połączona z internetem i serwerami Heidelberga. Pozwoli to firmie na zebranie informacji z maszyn na całym świecie i tworzenie zestawów danych, aby pokazać, jak dany element ulega awarii i na jakie objawy należy zwrócić uwagę. Na przykład technologia potrafi rozpoznać, czy zmiana płyt trwa ćwierć sekundy dłużej niż oczekiwano lub czy jeden zespół pozostaje w tyle przez ułamek sekundy. Może to być nic wielkiego lub może być to sygnał, że katastrofa jest nieunikniona. Ma to zmienić podejście do serwisu – mówi Ian Wilcock, dyrektor serwisu w Heidelberg UK. – Możemy zadzwonić z wyprzedzeniem do klienta i powiedzieć mu, żeby sprawdził daną część oraz możemy zaplanować spotkanie w celu przebadania problemu przy okazji regularnej konserwacji lub w innym czasie, który jest najbardziej dogodny dla klienta. Zmieni to sposób, w jaki będziemy się opiekować sprzętem klienta w ciągu najbliższych trzech lub czterech lat. Firma może także uruchomić zdalną procedurę diagnostyczną, gdy maszyna ulegnie awarii. Jeśli jest to kwestia oprogramowania, są szanse, że można rozwiązać problem zdalnie; jak podaje Wilcock, 35-40 proc. problemów można rozwiązać w ten sposób, przynajmniej aby można było ponownie uruchomić maszynę. Jeśli zaś chodzi o oprogramowanie, chociażby w przypadku systemu Prinect, szansa powodzenia sięga 90 proc. Stały monitoring nie będzie odpowiedni dla każdej drukarni, ale te, które zarządzają swoim biznesem wraz z zasadami optymalnego wytwarzania i rozumieją dokładnie, jak dane zlecenie będzie wykonywane, przyjmą technologię najszybciej, ponieważ korzyści z maksymalizacji dostępności maszyny są jasne. Heidelberg nie jest jedynym, który wykorzystuje technologię w ten sposób. KBA również jest w stanie prześledzić pliki dziennika systemowego w maszynie, aby dowiedzieć się na przykład, że prędkość produkcyjna nieznacznie spadła. Jak komentuje Craig Bretherton, regionalny kierownik sprzedaży w KBA UK, technologia może również rozpoznać, czy problem jest wynikiem mechanicznej lub elektrycznej usterki, czy też błędu operatora. Klienci poszukują gwarantowanego czasu reakcji, kiedy pojawi się problem – mówi Bretherton. – Musimy przekonać ludzi, którzy mieli doświadczenie w przeszłości ze zdalną obsługą i byli nią rozczarowani, aby spróbowali ponownie. Komori również testuje podobną koncepcję, po raz pierwszy zaprezentowaną na targach drupa 2016. Dyrektor operacyjny Komori International Europe, Peter Redmond stwierdza, że drukarnie akcydensowe wykazują ponowne zainteresowanie tą usługą. Oni są tradycyjnie już niezdecydowani, ale półtora roku temu zaczęło się to powoli zmieniać – mówi. W produkcji opakowaniowej natomiast umowa serwisowa jest normą w przypadku nowej maszyny uważanej za cenny nabytek, który ma pracować wydajnie. Jedna z firm produkująca opakowania powiedziała nam, że gdybyśmy mogli zwiększyć wydajność o pół procent, to będzie to dla nich opłacalne – powiedział Redmond. Doprowadziło to do podpisania kontraktu na serwis kilku maszyn, które każdego roku są rozbierane, wałki są wymieniane, a wszystkie części składowe dokładnie sprawdzane i zastępowane w razie potrzeby. Dzięki temu dowiedzieliśmy się wiele o tym, w jaki sposób elementy się zużywają i sprawdziło się to w przypadku klienta. (…) Teraz nieplanowane wizyty to rzadkość. Te maszyny są zbyt stare, aby wykorzystać technologię zdalnej diagnostyki przez internet, ale systematyczne podejście do konserwacji daje lepsze wyniki pod względem szybkości i niezawodności. Jak twierdzi Redmond, to szczególny przypadek, lecz Komori oferuje także standardowe „badania lekarskie” dla maszyn obejmujące sześć godzin, podczas gdy maszyna jest nadal w eksploatacji. Co ważne, inżynierowie Komori omówią stan maszyny z jej operatorami. Bardziej szczegółowa kontrola jest również możliwa, co oznacza pełne odłączenie maszyny i sprawdzenie jej stanu mechanicznego, w wyniku czego otrzymamy pełen raport na temat stanu maszyny. Jako że wychodzimy z recesji, drukarnie mają trochę więcej pieniędzy do zagospodarowania i raczej zwracają uwagę na konserwację, niż pielęgnują nadzieję, że maszyna się nie zepsuje – mówi Redmond. W przypadku nowszych maszyn Komori będzie również oferować badania porównawcze i monitorowanie. KBA jest także świadomy konieczności konserwacji starszych maszyn. Bretherton mówi, że w firmach, które nie mogą sobie pozwolić na zastąpienie starych maszyn, panuje często presja, aby jak najdłużej „utrzymać je przy życiu”. W tym przypadku KBA oferuje przyjazd, przeprowadzenie kontroli i przedstawienie raportu oraz sugestii dalszych działań. Praca testowa Heidelberga wymaga wydrukowania siatki na papierze o gramaturze 150 g/m2, który firma sama dostarcza i który został wycięty ze środka zwoju papieru, co zapewnia stabilność arkusza. Firma posiada wielu bardzo doświadczonych techników, którzy mogą spojrzeć na arkusz i zinterpretować jakość wydruku. Firma Mitsubishi twierdzi z kolei, że rzadko ma problemy. Jej maszyny mają reputację solidnych i firma potwierdza to certyfikatami nagród dla drukarń, których maszyny działają przez tysiące godzin bez nieplanowanych przestojów. Maszyny Komori również mają mocną reputację niezawodności. Być może ma to związek z japońskimi dostawcami dostarczającymi swoje maszyny w miejsca dalekie od swoich fabryk. Możemy sprzedać umowę serwisową z nową maszyną, ale często jest to skazane na niepowodzenie w przypadku istniejącego klienta – mówi Murray Lock z brytyjskiej firmy M Partners. – Posiadanie umowy na świadczenie takich usług ma sens, jeśli wierzysz, że w pewnym momencie maszyna się zepsuje, ale drukarze często uważają, że jest to bez sensu, jeśli z maszyną nigdy nie będzie problemu. Nie oznacza to, że firmy mogą eksploatować maszyny bez konserwacji ani że wydajność pozostaje niezmiennie wysoka. Mitsubishi może przeprowadzić kontrolę maszyny i stworzyć bardzo szczegółowe sprawozdanie, często zbyt szczegółowe, aby było ono przydatne dla dyrektorów przedsiębiorstw. Celem, dodaje Lock, jest znalezienie sposobów na zwiększenie prędkości, wydajności i zmniejszenie odpadów. Taka niezawodność oznacza mniejszą liczbę nieplanowanych awarii, które mogą oznaczać oddanie pracy do innych drukarń i ponoszenie dużych kosztów. Problem polega na tym, że drukarnie nie liczą kosztów przestojów. A powinny. Bob Usher, dyrektor zarządzający Apex Digital Graphics, dystrybutora Ryobi w Wielkiej Brytanii, zwraca uwagę, że nowoczesne maszyny są zaprojektowane tak, aby pracować samodzielnie w zakresie eksploatacji i konserwacji (np. samosmarujące części). Możemy zdalnie monitorować nowsze maszyny, ale nie te 15-letnie – mówi Usher. – Bywa, że trudno jest uzyskać dostęp do maszyny i przeprowadzić kontrolę, gdy jest ona w ciągłym ruchu, nawet w przypadku regularnych wizyt serwisowych. Jesteśmy w stanie wykonać kontrolę i rozwiązać większość problemów online (…) co jest znacznie tańsze niż wysyłanie inżyniera, aby zrobił to samo. Niewiele drukarń chce kupić nową maszynę. Nie ma więc innego wyboru, tylko trzeba kontynuować prace z istniejącymi maszynami. Zdając sobie z tego sprawę, jednym z kroków może być stworzenie pakietów materiałów eksploatacyjnych, które będą optymalizowały wydajność maszyny. Specjaliści ds. wydajności w KBA idą ręka w rękę z ludźmi z serwisu. Pomagają oni rekomendować i testować materiały eksploatacyjne, dzięki którym drukarnie będą uzyskiwały najlepsze efekty. KBA nie sprzedaje tych materiałów eksploatacyjnych pod własną marką. Podobnie było do tej pory z Komori w Europie, co jednak może się zmienić w tym roku. W Japonii więcej materiałów eksploatacyjnych jest sprzedawanych pod własną marką, w tym farby specjalne do zastosowań H-UV. Producenci podążają śladem Heidelberga, który osiągnął wielki sukces swoich produktów Saphira. Firma prowadzi agresywną politykę, aby osiągnąć cel, jakim jest zmniejszenie dochodów ze sprzedaży maszyn do 50 proc. całości. Materiały eksploatacyjne i serwis będą stanowić pozostałą część. Nie tylko producenci maszyn dostrzegli potrzebę stworzenia pakietów materiałów eksploatacyjnych, dopasowanych pod kątem najlepszej wydajności maszyny. Huber UK od dawna pomaga swoim klientom łączyć farby, obciągi i nafarbienia, aby osiągnąć rezultaty, jakich oczekują ich klienci pod względem jakości i prędkości. Podobnie postąpiła firma Fujifilm, która pod koniec ubiegłego roku wprowadziła do oferty Superię, będącą połączeniem płyty drukowej i odpowiedniej chemii. Jednak Fujifilm jak dotychczas nie produkuje własnych farb. Kierunek jazdy jest jasny. Nikt nie może sobie pozwolić na czekanie z boku na człowieka w furgonetce, który pojawi się, aby rozwiązać problem kłopotliwej maszyny. Nie można też odnieść sukcesu, jeśli maszyna drukująca pracuje wykorzystując połowę swojej prędkości maksymalnej. Nie chodzi o to, że firmy produkujące sprzęt chcą zrównoważyć swoje dochody. Właściwe podejście do konserwacji i wydajności jest niezbędne w całej branży. Na podstawie artykułu „Zoning in on the art of printing machine maintenance” z miesięcznika „Print Bussines” opracowała AP

cript>