W nowoczesnej poligrafii nie wystarczy już powiedzieć, że druk jest dobry. Trzeba umieć go zmierzyć, porównać ze standardem, udokumentować, a następnie uzyskać ten sam rezultat przy wznowieniu – możliwie szybko i przy minimalnej ilości makulatury. O tym, jak standaryzować produkcję, dawać drugie życie starszym maszynom i dlaczego czasami warto posłuchać „marudzącego drukarza”, rozmawiamy z Małgorzatą Szczotką, CEO Color Management Consulting. Czym właściwie zajmuje się CMC?
Z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się klienci?
Małgorzata Szczotka: Zajmujemy się przede wszystkim standaryzacją i optymalizacją produkcji poligraficznej – fleksograficznej, offsetowej i cyfrowej, a w wybranych projektach również rotograwiurowej. Klienci najczęściej chcą obiektywnie ocenić jakość i wydajność swojej produkcji. Naszym celem jest uzyskanie doskonałej i powtarzalnej kolorystyki zgodnej ze standardami, przy jednoczesnym skróceniu czasu narządzania maszyny i ograniczeniu odpadów makulaturowych.
Drugim obszarem jest optymalizacja procesu druku, czyli skupienie się na wykorzystaniu wszystkich funkcjonalności sprzętu i oprogramowania, doszkalaniu pracowników poszczególnych działów.
Trzecim są systemy pomiarowe i kontrola jakości. Jako dealer firmy X-Rite doposażamy maszyny w rozwiązania pracujące online i offline. Wdrażamy również mieszalnie farb, systemy dozowania oraz rozwiązania do zarządzania gospodarką magazynową farb resztkowych. Wszystko po to, aby produkcja była mierzalna, powtarzalna i ekonomiczna.
Które firmy zyskają najwięcej na współpracy z CMC?
Małgorzata Szczotka: Firmy duże, małe i średnie, w każdym wypadku świadome swoich procesów i chcące je stale doskonalić. Nie wystarcza im stwierdzenie, że „drukujemy dobrze”. Chcą wiedzieć, jak dobrze drukują, gdzie powstają straty i co można poprawić. Współpracę z nami traktują jako możliwość spojrzenia na produkcję z zewnątrz i poddania jej obiektywnej analizie. Wydajności nie możemy jednak poprawiać kosztem jakości. Celem jest ograniczenie czasu przygotowania produkcji i zużycia materiałów przy jednoczesnym zachowaniu powtarzalności oraz zgodności kolorystycznej.
Kiedy firma dochodzi do wniosku, że potrzebuje zewnętrznego partnera?
Małgorzata Szczotka: Zazwyczaj wtedy, kiedy potrzebuje nie tylko wiedzy jednego eksperta in-house, ale doświadczenia całej grupy specjalistów pracujących w różnych środowiskach produkcyjnych. Nasi eksperci mają doświadczenie zdobyte w Fogra i IDEAlliance, X-Rite, ale przede wszystkim doświadczenia z wielu drukarni, maszyn i wdrożeń.
Nie przychodzimy jednak zastępować specjalistów klienta. Wręcz przeciwnie. Oni doskonale znają własną produkcję. My mamy szerszy punkt odniesienia. Połączenie tych dwóch perspektyw daje najlepsze rezultaty.
Jak wygląda początek współpracy z CMC?
Małgorzata Szczotka: Najpierw zadajemy pytania dotyczące maszyn, urządzeń pomiarowych, oprogramowania i organizacji produkcji. Następnie umawiamy audyt drukarni. Analizujemy cały proces i określamy kluczowe punkty kontrolne. Problem widoczny na maszynie nie zawsze bowiem powstaje na maszynie. Jego źródło może znajdować się wcześniej – w prepressie, przygotowaniu form, zarządzaniu barwą, farbie czy zastosowanych komponentach.
Po audycie przygotowujemy mapę standaryzacji i optymalizacji. Wspólnie z zespołem klienta ustalamy priorytety i często dzielimy wdrożenie na etapy. Nie zaczynamy od listy urządzeń, które klient powinien kupić. Najpierw diagnozujemy proces, później określamy, co rzeczywiście wymaga poprawy.
Czy może Pani podać przykład takiego projektu?
Małgorzata Szczotka: Dobrym przykładem była maszyna offsetowa z 2006 r. Drukarnia miała realizować produkcję przeniesioną przez właściciela marki z zagranicy do Polski. Maszyna była sprawna, ale jej systemy pomiarowe nie pozwalały przygotowywać cyfrowych raportów potwierdzających zgodność kolorystyczną.
Zamiast rekomendować zakup nowej maszyny, wykonaliśmy retrofit. Doposażyliśmy ją w system X-Rite IntelliTrax 2, DIPS wspomagający wstępne ustawienie nafarbienia oraz raportowanie w odniesieniu do ISO 12647-2 i wymaganych standardów kolorystycznych.
Maszyna pracuje z tym rozwiązaniem do dziś. Drukarnia mogła realizować nowe zlecenie, a uzyskane dzięki niemu przychody pomogły później sfinansować zakup kolejnej maszyny. To właśnie lubimy – dawać drugie życie urządzeniom, które mechanicznie nadal są w dobrej kondycji.
Co poza usługami oferuje CMC?
Małgorzata Szczotka: Przez wiele lat dobieraliśmy do oferty technologie, do których sami jesteśmy przekonani. Dostarczamy rozwiązania X-Rite, systemy proofingowe instalowane z drukarkami Epson oraz systemy dozowania farb E21 Bespoke Engineering z oprogramowaniem Dosis. Oferujemy również rozwiązania do kontroli jakości i raportowania, które pozwalają modernizować istniejące maszyny.
Nie chcemy po prostu sprzedać urządzenia. Chcemy wiedzieć, jaki problem ma ono rozwiązać. Dobrym przykładem są systemy zarządzania farbami resztkowymi. Przy odpowiednim wdrożeniu możemy ograniczyć ich ilość o 70–85%, zachowując wymaganą jakość farb przygotowywanych do kolejnych produkcji.
Z pomocy jakich specjalistów może skorzystać klient?
Małgorzata Szczotka: Mamy ekspertów od fleksografii, offsetu i druku cyfrowego, mieszalni farb, standaryzacji kolorystycznej, kalibracji mechanicznej, systemów dozowania, proofingu i oprogramowania. Wdrażamy zarówno standaryzację CMYK, jak i rozwiązania związane z kolorami spotowymi oraz przepływem informacji o kolorze pomiędzy mieszalnią a maszyną.
Naszym zadaniem jest również utrzymanie efektów wdrożenia. Standaryzacja nie jest dana raz na zawsze. Dlatego proces wymaga cyklicznej kontroli i rekalibracji.
Czego po latach pracy z klientami nie można nauczyć się z podręcznika?
Małgorzata Szczotka: Przede wszystkim tego, że trzeba słuchać ludzi. Czasami słyszymy: „drukarz znowu marudzi”. Tymczasem za prostą uwagą operatora może kryć się bardzo konkretny problem technologiczny. Jeżeli zaczniemy zadawać pytania i rozłożymy jego obserwację na czynniki pierwsze, często szybciej dochodzimy do przyczyny. Nie można też nauczyć się z podręcznika doświadczenia wynikającego z własnych błędów. Z czasem pojawia się pewna intuicja techniczna. Nadal jednak konsultujemy między sobą nietypowe przypadki i produkcja wciąż potrafi nas zaskoczyć.
Porównuje Pani swoich serwisantów do pilotów myśliw- ców. Dlaczego?
Małgorzata Szczotka: Bo muszą szybko analizować sytuację, podejmować decyzje i sprawnie reagować. Każda godzina postoju maszyny może oznaczać dla klienta realne koszty. Chcemy więc działać tak, żeby przestój był minimalny, a cykliczna rekalibracja odbywała się, zanim pojawi się problem z odtworzeniem wcześniejszego standardu kolorystycznego.
Jaka jest Pani rola w CMC?
Małgorzata Szczotka: Jestem CEO Color Management Consulting i nadal odpowiadam za wiele obszarów, choć coraz skuteczniej przekazuję odpowiedzialność liderom. Mamy szefa serwisu, rozwijamy dział handlowy oparty przede wszystkim na doradztwie technicznym, a jednym z ważnych dla mnie osobiście kierunków jest rozwój CMC na rynku ukraińskim.
Wszyscy pracujemy bardzo intensywnie. Dużo czasu spędzamy w samochodach, jeżdżąc do klientów. I mimo rozwoju firmy obecnie nadal to ja zapalam rano i gaszę wieczorem światło w naszym biurze. Nie wyobrażam sobie jednak bez niej życia.
Najbardziej jestem dumna z zespołu, który udało mi się zbudować. Szanujemy się i po prostu się lubimy. Mam nadzieję, że każda osoba pracująca ze mną powiedziałaby o naszym zespole dokładnie to samo.
Jeżeli miałabym wskazać rzecz, z której jako CEO jestem najbardziej dumna, nie byłaby to konkretna maszyna, wdrożenie czy wynik sprzedaży. Byliby to ludzie, z którymi udało mi się zbudować CMC.
Dziękujemy za rozmowę.